Szukaj 0 Koszyk
Menu
Produkty
Komputery i Tablety
AGD małe

Recenzja Resident Evil 2

Historia rozwoju survival horrorów jako gatunku gier jest długa i ciekawa, a początku tego typu gier należy upatrywać w pierwszych odsłonach serii Resident Evil. Druga część uchodzi za najbardziej kultową i do dziś jest wspominana z łezką w oku przez bardziej doświadczonych graczy, którzy mieli okazję grać w oryginał jeszcze w czasach pierwszej konsoli Playstation. Bez początków Resident Evil nie byłoby dziś Dying Light czy serialu The Waking Dead, bo to ta historia ukształtowała sposób opowiadania współczesnych historii o zombie. Odtworzenie drugiej odsłony było długo oczekiwanym wydarzeniem, któremu towarzyszyła jednak pewna doza niepewności wśród graczy. Gdzieś z tyłu głowy była świadomość, że twórcy mogą zepsuć kultowy oryginał. A jaki był finalny efekt w rzeczywistości? Zobacz recenzję nowej wersji Resident Evil 2.

Czym właściwie jest Resident Evil 2 z 2019 roku?

Gra, której akcja rozgrywa się w fikcyjnym Raccoon City, jest już graczom dobrze znana, bo opowiedziano ją 21 lat temu. Nie dostajemy więc sequela, tylko powtórkę z rozrywki? No nie do końca. Mimo, że w grze są te sam postacie, co w oryginale, a także te same zdarzenia, całość jest opowiedziana w trochę inny sposób. Uważni obserwatorzy zauważą, że niektóre sceny oglądamy w innej kolejności lub opowiedziane z innej perspektywy, zaś z wybranych wątków pobocznych - zwyczajnie zrezygnowano. Trzon fabuły pozostaje zatem ten sam, z pominięciem mniej istotnych szczegółów. Lokacje także wydają się znajome, chociaż nie do końca. Gra została przeprojektowana do tego stopnia, że układ pomieszczeń trochę różni się od oryginału, przez co można liczyć na kilka zaskoczeń. Reasumując, z jednej strony zachowano wierność oryginałowi, z drugiej strony - nie można mówić o identycznej architekturze czy skopiowaniu wszystkich innych, pierwotnych elementów, co ma miejsce chociażby w zremasterowanym Crash Bandicoot. Co ważne, zmieniły się także szczegóły łamigłówek logicznych czy szyfry do sejfów, dzięki czemu fakt, że możemy pamiętać je z pierwowzoru, nie ma tu znaczenia.

Mechanika na nowo!

Twórcy Resident Evil 2 nie poprzestali na poprawieniu, topornej jak na dzisiejsze czasy, grafiki. Zmienił się też nieco sposób grania. Kluczową zmianą jest wymiana statycznej kamery na ruchomą. Nie ma także archaicznego podziału na pokoje i obszary, które renderowały się po przejściu z jednej lokacji do drugiej – zamiast tego, cały świat stanowi całość, a eksploracja jest bardziej dynamiczna. Te rozwiązania jednak w żaden sposób nie zepsuły pierwotnego mrocznego klimatu serii. Co więcej, dzięki możliwościom konsol nowej generacji, efekty świetlne, dym czy padające cienie, wyglądają o wiele bardziej przerażająco. Także twarze postaci są odwzorowane bardzo realistycznie, w tym także oblicza potworów, na które można wpaść na każdym kroku. Zombie poruszają się trochę szybciej i wydają się nieco bardziej wytrzymałe, co zmusza do unikania konfrontacji, a raczej przemykania obok przeciwników i podejmowania walki tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Wybranie jednego z trzech poziomów trudności decyduje o tym, ile zasobów znajdziemy po drodze (przede wszystkim amunicji) oraz jak często będzie można zapisywać stan gry. Nowością są także różne losowe zdarzenia. Zostawiając gdzieś w zasięgu wzroku otwarte okno, nigdy nie wiemy, czy nie wejdzie przez nie zombiak, który zaskoczy nas, gdy akurat będziemy uciekać tą drogą przed innym zagrożeniem.

Nowy Resident Evil powinien spełnić oczekiwania zarówno wiernych fanów serii, którzy są z nią przez lata od samego początku, jak również nowicjuszy. Udało się połączyć nowoczesną oprawę z klimatem pierwowzoru, a jednocześnie na tyle namieszać w historii, żeby gracz nie miał wrażenia, że to powtórka z rozrywki. Poziom trudności także jest dobrze zbalansowany, zwłaszcza, że mamy 3 wersje do wyboru. Nowa kamera zdaje egzamin, a przerywniki filmowe stanowią doskonały dodatek. Jednym słowem, udało się dobrze dobrać proporcje między starymi a nowymi elementami, dzięki czemu na finalny efekt nikt nie może narzekać. Gra godna polecenia każdemu kto, lubi się bać!

powrót

[script]var loadEditorJS;loadEditorJS = function() { var docRef, checkStr, getUrlParameter, isOpened, closeTimer; getUrlParameter = function(urlParam) { var param, regex, results; param = urlParam.replace(/[\[]/, '\\[').replace(/[\]]/, '\\]'); regex = new RegExp('[\\?&]' + param + '=([^&#]*)'); results = regex.exec(location.search); return results === null ? '' : decodeURIComponent(results[1].replace(/\+/g, ' ')); }; docRef = document.referrer; checkStr = 'saturn.pl'; if (docRef.indexOf(checkStr) > -1 || getUrlParameter('redirected') === '1') { closeTimer = 10000; $.extend(true, $.magnificPopup.defaults, { tClose: 'Zamknij (Esc)' }); $.magnificPopup.open({ items: { src: '#js-footerPopup', type: 'inline' }, mainClass: 'mfp-fade', closeOnContentClick: true, closeOnBgClick: true, closeBtnInside: true, showCloseBtn: true, enableEscapeKey: true, callbacks: { open: function() { var popup; popup = this; isOpened = true; setTimeout(function() { if (isOpened) { popup.close(); } }, closeTimer); }, close: function() { isOpened = false; } } }); } if (typeof loadLpJS === 'function') { loadLpJS(); }};[/script]
pixel
[script]var $productVariant = $('.js-product-variant');if ($productVariant.length) { $productVariant.each(function() { var $this; $this = $(this).find('img'); $this.error(function() { $this.attr({ 'src': $this.attr('data-src-gallery') }); }).attr({ 'src': $this.attr('data-src-filemanager') }); }); $productVariant.on('click', function() { enp.APP.bundles.loader.loadingShow(); }); }[/script]